Wanilla Films, logo studia filmowego z Suwałk

Dlaczego dźwięk decyduje, czy film wygląda profesjonalnie

Date Published

Mikrofon studyjny i słuchawki na biurku

Jest w produkcji filmowej obserwacja, która brzmi jak paradoks, a sprawdza się za każdym razem: widz oceni film jako amatorski przez dźwięk, choć wyda mu się, że chodzi o obraz.

Powód jest prozaiczny. Do gorszego obrazu oko przywyka w kilka sekund. Do pogłosu, szumu i skaczącego poziomu ucho nie przywyka nigdy, bo słuch stale pracuje nad wyłuskiwaniem mowy z tła i zmęczenie tą pracą odbiera się jako „coś tu jest nie tak”.

Czego nie naprawi się po zdjęciach

W montażu da się poprawić kolor, kadr, tempo i kolejność. Z dźwiękiem sprawa wygląda inaczej: usunąć da się to, co jest ciągłe i przewidywalne, na przykład szum wentylacji. Nie da się usunąć tego, co nakłada się na mowę w tym samym paśmie.

  • Pogłos w pustym pomieszczeniu. Nagrany raz, zostaje na zawsze.
  • Rozmowa w tle, przejeżdżający wózek widłowy, trzask drzwi w połowie zdania.
  • Przesterowanie, czyli sygnał nagrany za głośno. To już nie jest cichszy dźwięk, tylko brak informacji.
  • Mikrofon kamery z odległości trzech metrów. Nagrywa pomieszczenie, nie osobę.

Stąd zasada, którą stosujemy na każdym planie: dźwięk nagrywamy na miejscu, osobnym torem, razem z atmosferą. Dograny później w studiu słychać, bo nie pasuje do przestrzeni widocznej w kadrze.

Trzy decyzje, które zapadają przed zdjęciami

Pierwsza to wybór pomieszczenia. Sala konferencyjna ze szklaną ścianą i twardą podłogą wygląda dobrze i brzmi fatalnie. Pokój z wykładziną, meblami i zasłonami wygląda gorzej, a brzmi tak, że wypowiedź nadaje się do publikacji.

Druga to okno ciszy. W zakładzie produkcyjnym warto wiedzieć, kiedy pracuje sprężarka, kiedy jest zmiana i kiedy przyjeżdżają dostawy. Wypowiedzi nagrywa się w oknie, nie w środku ruchu.

Trzecia to sposób mówienia. Czytany tekst słychać od pierwszego zdania, niezależnie od jakości nagrania. Dlatego pytania wysyłamy wcześniej, a odpowiedzi zbieramy jako rozmowę. Więcej o przygotowaniu piszemy w tekście jak przygotować firmę do dnia zdjęciowego.

Kiedy dźwięk w ogóle nie jest potrzebny

Osobna kategoria to materiały, które startują wyciszone: rolki, reklamy w kanałach społecznościowych, ekrany na targach i w recepcjach. Tam narracja musi iść napisami, a dźwięk jest dodatkiem dla tych, którzy go włączą.

To nie jest gorszy wariant, tylko inna konstrukcja, i trzeba ją znać przed montażem. Film zbudowany na lektorze, do którego dopisano napisy po fakcie, czyta się jak transkrypcja. Tak pracujemy przy rolkach na social media i przy materiałach o produktach technicznych.

Muzyka to nie tło

Podkład muzyczny robi w filmie firmowym więcej, niż się wydaje: ustawia tempo montażu i mówi widzowi, jak ma się czuć, zanim usłyszy pierwsze zdanie. Dobrany źle, walczy z treścią.

Praktyczna wskazówka: przy materiałach z wypowiedziami muzyka powinna schodzić pod mowę na tyle, żeby dało się słuchać bez wysiłku. Jeśli po dwóch minutach chce się zrobić ciszej, jest za głośno.

I rzecz formalna, o której łatwo zapomnieć: licencja. Muzyka ma własnego autora i własne warunki, niezależne od praw do obrazu. Rozpisaliśmy to w tekście o prawach do filmu i licencji muzycznej.

Krótka lista

  • Wybierz pomieszczenie miękkie, nie efektowne.
  • Ustal, co i kiedy hałasuje, zanim ekipa przyjedzie.
  • Nagrywaj wypowiedzi osobnym torem, nie mikrofonem kamery.
  • Nie każ nikomu czytać z kartki.
  • Ustal, czy materiał musi działać po wyciszeniu.

Przebieg pracy nad każdym z tych etapów opisaliśmy w procesie produkcji.